Lifestyle

Kwarantanna. Czyli jak nie stracić głowy i kondycji.

Dziś ostatni dzień pierwszego tygodnia kwarantanny spowodowanej rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Wiele osób już ma dość. Tymczasem wczoraj dowiedzieliśmy się, że okres w którym zostajemy w domu przedłuża się do świąt wielkanocnych, czyli do 12 kwietnia.

Jak poradzić sobie z tym trudnym okresem? Jak ja radzę sobie z siedzeniem w domu? Mam kilka sposobów, którymi chciałabym podzielić się z Wami.

Po pierwsze: ćwiczę w domu. W domu zaczęłam ćwiczyć na kilka tygodni przed pandemią, więc nie musiałam się za bardzo przestawiać. Staram się ćwiczyć 5 razy w tygodniu, mam do dyspozycji hantle, matę do jogi i taśmy do ćwiczeń. Tak naprawdę jeśli chcecie ćwiczyć w domu to obejdzie się bez hantli, bo zamiast nich możemy użyć puszki z kukurydzą lub butelek z wodą, których w obecnej sytuacji na pewno nikomu nie brakuje. Również bez maty, którą możemy zamienić na kocyk oraz bez taśm, które w ogóle nie są potrzebne jeśli jesteś osobą początkującą (a jeśli nie jesteś i chcesz spróbować treningu z taśmami to polecam kupić na allegro- 25 zł z kosztem wysyłki). Tak na prawdę jedyne czego potrzebujesz to chwila czasu i dostęp do YouTube.

Z jakich domowych treningów korzystam? Otóż jeśli chodzi o treningi cardio i areoby to robię treningi z Chodakowską i Mel B. Trening cardio trwa u mnie między 40 a 50 minut i robię go 5 razy w tygodniu. Do tego dokładam dwa razy w tygodniu ćwiczenia siłowe, czyli w tym przypadku trening z gumami z Fit kobietką. Na zakończenie każdego treningu wykonuję ćwiczenia rozciągające. Jeśli dopiero zaczynasz to taka ilość treningu może być dla Ciebie przytłaczająca dlatego proponuję skorzystać z rozpiski stworzonej przez profesjonalistę. Ja poprosiłam o wytyczne Czarnego Furiata: https://www.facebook.com/czarnyakafuriat/ i ćwiczę już pod jego okiem 8 tygodni.

Jeśli jednak taki trening nie jest dla Ciebie, mogę również polecić ćwiczenia Jogi. Joga ma zbawienny wpływ nie tylko na nasze ciało, ale i na umysł, a myślę, że obecna sytuacja daje w kość zarówno organizmowi jak i psychice. Dlatego polecam Ci ćwiczenia z których sama korzystam od lat z Panią Małgorzatą Mostowską.

Po drugie: piszę bloga. Zabierałam się do tego chyba od 10 lat, ale nigdy nie było czasu, a zapał umierał po drugim wpisie. Tym razem przygotowałam się do tego na poważnie i jak widać na drugim wpisie się nie skończyło, czyli można. Wiadomo, nie każdy marzył o tworzeniu bloga kulinarnego, więc zachęcam Cię do odkopania z głębi głowy tego co zawsze chciałaś/chciałeś zrobić, ale nie starczyło Ci czasu. Spróbuj, zawsze możesz przestać.

Po trzecie: Czytam książki. Jestem szczęśliwą posiadaczką czytnika e-book od Amazona, także zakup nowej książki, łącznie z pobraniem jej na Kindle trwa u mnie od 5 minut do 10 minut. Jeśli nie masz czytnika ani żadnych nieprzeczytanych książek w domu (w co szczerze wątpię) proponuję zamówić kilka tytułów przez internet. Kurierzy wciąż dowożą paczki do klientów, więc myślę, że jest to jakaś alternatywa.

Po czwarte: uczę się języka. Konkretnie języka niemieckiego, ponieważ mieszkam w Niemczech i jestem wciąż na poziomie podstawowym. Ty możesz się uczyć oczywiście innego języka. Jest pełno aplikacji na telefon, filmów na YouTubie i kursów internetowych. Spróbuj, jeśli nie masz zapału do nauki nowego języka to postaraj się doszlifować ten który znasz np. angielski lub rodzimy.

Po piąte: sprzątam. Postanowiłam porządnie wysprzątać mieszkanie. Przeanalizować moją odzież w szafie i nieużywaną spakować w worki. Następnie po pandemii oddać ciuchy dla którejś fundacji zajmującej się przyjmowaniem odzieży dla potrzebujących. Jeśli masz ciuchy których szkoda Ci oddać za darmo, a jednak nie nosisz ich możesz je sprzedać np. na Vinted. Polecam, czasem też coś tam sprzedawałam, proces wystawiania odzieży i jej sprzedaży jest bardzo prosty i klarowny.

Po szóste: dużo gotuję. Próbuję nowych przepisów, jest to związane poniekąd z działalnością bloga, jednak wiem, że gdybym go nie prowadziła, to też bym próbowała kulinarnych nowości. Jedna z moich koleżanek podczas kwarantanny zaczęła piec ciasta i nawet założyła konto na Intagramie, gdzie wrzuca zdjęcia swoich wypieków. Bardzo popieram. Oczywiście nie każdy musi piec. Namawiam jednak do doświadczania nowych odkryć kulinarnych. Może macie jakąś starą książkę kucharską, która się kurzy, bo przecież teraz wszystko jest w internecie. Weźcie tę książkę i ją przejrzyjcie, może traficie na dawno zapomniany przepis, który zrobi Wam dzień? Nie macie nic do stracenia, najwyżej nie wyjdzie.

Po siódme: majsterkuję. Szczerze mówiąc to od jakiegoś roku “maluje szafę”. Także powiedziałam sobie, że to jest ten moment, albo teraz albo nigdy! Tak więc muszę, muszę ją pomalować i jak tylko to zrobię to od razu podzielę się z Wami efektami. Cały materiał do malowania szafy mam w piwnicy, więc nie mam potrzeby jechać jak połowa Polski do Obi czy innego marketu budowlanego. Uważam, że to nie jest czas na zbieranie się w grupy w sklepach. Drobne poprawki, czy majsterkowanie są w porządku, ale burzenie ścian i remont łazienki to nie teraz. No chyba, że już macie cały materiał i fachowca w domu, w takiej sytuacji droga wolna, byle by tylko nie narażać siebie i innych osób jeżdżąc po marketach.

Po ósme, ostatnie: NETFLIX! Tego chyba nie muszę komentować. Ja nadrabiam zaległości serialowe i filmowe.

Na tę chwilę to wszystko co przychodzi mi do głowy. Jeśli znajdę jakieś nowe kreatywne sposoby na spędzanie kwarantanny w domu na pewno je opiszę. Możecie też podzielić się ze mną Waszymi sposobami w komentarzach pod postem.

Trzymajcie się zdrowo!

Weronika Wergetarian

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

pl_PL